Strona główna

Biografia

Filmografia

Z prasy

Inne

Opowiadania

Linki

Kontakt


Andrzej B. Czulda

- Promocja Europejskiej Stolicy Kultury trzema kasetami video -

 

WŁADZE lokalne w całej Europie zabiegają o to, by najlepsi fachowcy na taśmie filmowej uwieczniali “duszę” miasta. Rajcy z Lizbony nie tak dawno zlecili wykonanie filmu dokumentalnego samemu Wimowi Wendersowi, który nie zmarnował takiej okazji i zrobił doskonały fabularny film opowiadający o tym, jak powstaje dokument o portugalskiej stolicy. “Lisbon Story” zachwyca swoją magią i tajemniczością. Reżyser opowiedział jakąś historyjkę, ale najważniejsze, że wykorzystał walory miasta, ukazał wielowiekowe dziedzictwo Lizbony...
O to, by uwiecznić magię i atmosferę starego Krakowa, nikt nie dba. Nasi rajcy różnią się od tych z Lizbony. Tworzą wielkie wizje, kreślą obszary strategiczne, przyciągają inwestorów albo zwyczajnie w świecie kłócą się zanurzani “po uszy” w bzdurach i śmieciach.
Turysta wywozi z naszego miasta okruchy wspomnień, góralskie ciupagi i marnej jakości widokówki. Bardzo gorzko brzmią słowa Patrica Championa dyrektora Instytutu Francuskiego w Krakowie, który zwrócił mi kiedyś uwagę na fakt, że Kraków marnuje swoją szansę i wkrótce może przestać zasługiwać na miano miasta kultury i stolicy kulturalnej Europy w 2000 roku...
- Kultura nie jest czymś, co zostało miastu dane na zawsze, trzeba o nią dbać i wzbogacać o nowe formy i treści...
Na zachodzie Europy już dawno zrozumiano, że nową formą promowania miasta i regionu są środki audiowizualne. Film, kaseta video stają się pamiątką – trwałą i bardzo atrakcyjną również pod względem kulturotwórczym. Filmy dokumentalne wykonywane na zlecenie miasta służą promocji walorów turystycznych i pomagają potencjalnym inwestorom w podjęciu decyzji. Jeszcze raz podkreślam, że tak jest w całej Europie...
Czy istnieją filmy o Krakowie? Mogłoby się wydawać, że są sprzedawane w księgarniach, a rozdawane w instytucjach samorządowych. W księgarniach spotkałem się tylko z jednym filmem. Nie jest eksponowany na wystawie żadnej dużej krakowskiej księgarni. Jest upchany na bocznych półkach – sprzedaje się słabo. Turysta przechodzący obok witryn może nawet nie wiedzieć, że coś takiego jak film o Krakowie istnieje i że można to “coś” kupić.
- Filmy o Krakowie są częścią strategii promocyjnej naszego miasta – przekonuje
Krzysztof Goerlich wiceprezydent Krakowa. Jeśli tak, to w ofercie promocyjnej miasta powinny znajdować się kasety video, powinny być rozdawane inwestorom, oficjalnym delegacjom itp. Ale czy tak się dzieje? Jakie taśmy rozdaje (jeśli rozdaje) Biuro Promocji i Ofert UMK? Czy ma co rozdawać skoro produkcją filmów o Krakowie zajmują się obecnie tylko ludzie o silnych nerwach, którzy potrafią pokonać przeszkody, jakich nie brakuje...
Producent filmów niekomercyjnych (o walorach artystycznych) może liczyć na pomoc instytucji zajmujących się wspieraniem przedsięwzięć kulturalnych. W Wydziale Kultury Miasta Krakowa ciągle przybywa wniosków o dofinansowanie rozlicznych konkursów, festiwali, grup i zespołów artystycznych domów kultury oraz innych placówek kulturalnych.
Andrzej B. Czulda, reżyser z Łodzi w 1995 roku otrzymał 100 mln starych złotych na zrobienie filmu o barokowych zabytkach Krakowa. Film kosztował 800 milionów i miał być pierwszą częścią sześcioodcinkowego serialu o Krakowie – średniowiecznym, renesansowym itd. Krakowscy urzędnicy dość przychylnie odnoszą się do planów reżysera. Wydział Kultury Miasta Krakowa przyznał w tym roku na realizację drugiej i trzeciej części cyklu kolejne 150 milionów...
- Wiemy, że to może pokryć tylko część wydatków związanych z produkcją filmu, ale nie możemy dać więcej po pierwsze dlatego, że nie mamy, a po drugie dlatego, że produkcja tego filmu to przedsięwzięcie komercyjne – twierdzi
Robert Salisz z Wydziału Kultury UMK.
Nigdzie na świecie produkcja filmu o zabytkach nie jest przedsięwzięciem komercyjnym. Andrzej Czulda nie jest wyjątkiem. On też nie może liczyć na zwrot kosztów produkcji samego filmu. Kasety video, które zrobiła na własny koszt łódzka wytwórnia filmowa, jedynie zarobiły na siebie...
- Wyszliśmy “na zero”, co i tak nas zaskoczyło, bo nie mieliśmy pieniędzy na promocję filmu – mówi reżyser.
Wydział współfinansując przedsięwzięcie Andrzeja B. Czuldy otrzymał bezpłatnie 30 egzemplarzy filmu w polskiej wersji językowej. Urzędnicy krzywią się na myśl, że mieliby zakupić kasety w innej wersji językowej bardziej przydatnej do promocji miasta...
- Te kasety jeszcze u nas leżą. Dlaczego mielibyśmy kupować następne egzemplarze, skoro jeszcze nie rozdaliśmy tych 30? Ten film ze względu na swój specyficzny charakter nie jest traktowany jako suvenir – twierdzą urzędnicy.
Czy można używać do promocji miasta filmów opowiadających o tradycji i kulturze? Można w Lizbonie, ale też i w ... Kaliszu. Kalisz – w przeciwieństwie do Krakowa – nie będzie w 2000 roku stolicą kulturalną Europy, a mimo to stara się nowoczesnymi środkami technicznymi promować swoje zabytki. Film video (autorstwa A. Czuldy) o zabytkach Kalisza stał się podstawą do budowania kampanii promocyjnej ukazującej walory turystyczne tego miasta. Koncepcja promocyjna – wypracowana w Krakowie – opiera się o inne filary. Film o barokowych zabytkach do tej koncepcji nie pasuje...
- To jest dobry, specjalistyczny obraz dokumentalny mający wysokie walory artystyczne, ale miasto promowane jest innego rodzaju filmami – tłumaczy Krzysztof Goerlich.
Prezydent uważa, że do celów promocyjnych nadają się filmy ukazujące Kraków przede wszystkim jako miejsce atrakcyjne pod względem potencjalnych inwestycji. Dlaczego Urząd Miasta nie chce rozdawać kaset Andrzeja Czuldy? Odpowiedź jest zaskakująca. Urzędnicy nie chcą rozdawać kaset o krakowskim baroku, bo nie chcą rozdawać kaset...
Skoro miejscy urzędnicy czują taki wstręt do filantropii i wszelkiego rodzaju rozdawnictwa to czy nie mogliby zarobić na dystrybucji kaset? Bo skoro już film o Krakowie powstał to czy nie można go sprzedać turystom? Reżyser proponował miastu zakup kaset po zniżkowej cenie...
- Urząd Miasta nie powinien i nie może być dystrybutorem filmów. Kasety video powinny być sprzedawane w księgarniach, a nie w magistracie – uważa prezydent K. Goerlich.
Warto wspomnieć o czymś jeszcze. Zajrzyjmy do szafy miejskich urzędników odpowiedzialnych za promocję miasta. Co tam mają? Sporo kolorowych wydawnictw, może jeszcze jakiegoś zmaltretowanego lajkonika, który ocalał prowadzony na promocyjną rzeź w Nowym Jorku. A gdzie te sterty kaset, które zgodne są z promocją strategiczną miasta?
- Oczywiście, że mamy kasety z filmem o Krakowie, ale nie rozdajemy ich, bo nie stać nas na zakup kilku tysięcy taśm – mówi
Jacek Kowalski dyrektor Biura Promocji i Ofert UMK.
- Nie widziałem filmu o krakowskim baroku i nic nie wiem o działaniach Andrzeja Czuldy –przyznaje dyrektor – Jeśli chodzi o film, który używamy do promocji miasta, to uważam, że jest on najlepszy, jaki mogliśmy mieć. Trwa 16 minut i pokazuje Kraków przyjazny, kolorowy...
Film – “Kraków klejnot Polski” – zgodny jest z promocyjną strategią miasta, nic więc dziwnego, że bywa pokazywany gościom i potencjalnym sponsorom...
- Każdy urzędnik prowadzący spotkanie z delegacją zagraniczną, albo prezydent jadący za granicę może zabrać taką kasetę. Taśm właściwie nie rozdajemy, bo sami mamy tylko kilka. Organizowane są pokazy – tłumaczy mi urzędniczka w Biurze Promocji i Ofert UMK. W biurze wszyscy drżą o los wypożyczanych kaset. Co stanie się, kiedy jakiś roztargniony urzędnik zgubi bezcenną taśmę? Nie będzie czym promować miasta? Spokojnie! Jak zginie jedna to zostaną jeszcze dwie gotowe do promowania europejskiej stolicy kultury – metodą audiowizualną, nowoczesną i skuteczną.
Nie ulega wątpliwości, że promocja Krakowa środkami audiowizualnymi kuleje, i chyba nie można tego stanu tłumaczyć tylko brakiem pieniędzy...
PIOTR BARAN

 

 

 

 


Project by Betinho
Wszelkie prawa zastrzeżone